Rynek trzeciego tysiąclecia

XXI wiek rozpoczął trzecie tysiąclecie z przytupem. Wśród młodszych członków społeczeństwa mało kto pamięta już telefony komórkowe, gdy każdy posiada smartfon lub tablet. Zmiany, czy godziny danej osoby przy komputerze to dawne dzieje, gdy tych jest kilka w domu, a każdy ma podpięcie do Internetu, domowych sprzętów działających na Wi-Fi czy telewizji. Oprogramowanie profesjonalne jest coraz szerzej dostępne, bogate wypożyczalnie muzyki czy filmów podbijają serca milionów ludzi, którzy nie muszą już ruszać się z domu. 
Podobne tendencje obserwuje się w branży finansowej. Trzecie tysiąclecie to era płatności mobilnych: błyskawicznych, bezpiecznych i wygodnych. To czas gdy raty brane są przez Internet, a „do rachunku” doliczyć sobie można akurat panujące promocje, czy okazje sezonowe w sklepie.

Takie czasy są możliwe głównie dzięki rozwojowi pośrednictwa w e-biznesie. Oznacza to, że nie ma już przewagi ten przedsiębiorca, którego stać na zespół informatyków, którzy zaimplementują mu synchronizację konta ze stroną internetową. Każdy ma takie usługi do dyspozycji. Związujesz się z Dotpay, wybierasz wszystkie metody, wszystkie funkcje i kolorek panelu, po czym kupujący może u Ciebie zapłacić w 5 minut, wziąć raty na kino domowe, czy korzystać z karty jakby miał pod nosem terminal płatniczy. Klik i jest, za chwilę u sprzedawcy, jutro u klienta. Doszło do tego, że przez Internet kupimy szybciej, niż jadąc do sklepu. Nie jest to może jeszcze rutyna, ale coraz częstszy przypadek, zwłaszcza w miejscach oddalonych od miast.
I nasuwają się za tym typowe dylematy konserwatywnej myśli, nie tylko polskiej. A czy bezpiecznie,? A czy opłacalnie? A jak popełnię błąd? A czy etycznie(!)? 
I tak dalej, i dalej. 

Bezpiecznie jest, gdyż każda taka płatność jest poprzez możliwość daleko idącej personalizacji (od generowane tytuły, poprzez indywidualne konta, po geolokalizację) zwyczajnie łatwa do prześledzenia, a zatem wszelkie konflikty interesów można dość prosto rozstrzygnąć. 
Mniej opłacalnie może być, ale to już zależy od tego jak wiele zechce ściągnąć pośrednik. Większe firmy nie powinny narzucać dużych marży, gdyż zależy im raczej na wielu klientach, płacących mniej, niż zapełnienie konkretnej niszy. Wraz konkretna nisza nie powinna mieć problemów z większą marżą, za swoje zachcianki. 
Popełnianie błędów w takich transakcjach nie jest szczególnie możliwe. Płatność generowana jest automatycznie, pozostawiając kupującemu do wyboru jedynie metodą pozbycia się środków, na rzecz swoich potrzeb czy upodobań. 

Kwestie etyczne w dobie kapitalizmu zasadniczo pomijam. Jak ktoś nie uwzględnia błyskawicznych metod i funkcji, to sam jest zwyczajna trąba i jego sprawa, że traci klientów, bo ktoś nie zamierza czekać dwóch dni na zaksięgowanie i wysłanie towaru, gdy u konkurencji będzie mieć już dostarczony i podłączony sprzęt. 
Innymi słowy wejście witryny internetowej, sklepu czy biblioteki treści w błyskawiczne metody to zasadniczy mus. Szybko zapłacić można za większość rzeczy. Takie systemy, tak również z pośrednikami, posiadają zaimplementowane na przykład kina Cinema City, PKP Intercity czy też znane i nie zawsze lubiane Allegro. Wszędzie tam możemy już korzystać z kart płatniczych, błyskawicznych przelewów, BLIKa, czy nawet rat, na bieżąco wydawanych i przeliczanych. Ktoś sobie wyobraża w tym ostatnim, że uczestniczą w tym jacyś losowi sprzedający, za które firma nie ma szans poręczyć w kwestiach takich jak podejście do klienta czy profesjonalizm doradztwa?